Sailor Bob - spotkanie grupy - cz III

← All talks

3 May 2016 · 29 min · Kat Adamson's channel

This transcript was made by speech-recognition software, so names and some words may be misheard. The recording is the original: watch on YouTube.

Rzeczywiste wydarzenie się to widzenie, słyszenie, smakowanie, wąchanie, doznawanie, czutcie. I ono dzieje się cały czas spontanicznie. To anie oznacza, że to się wydarza, słuchanie, wąchanie, anie. Znaczy, że ono się wydarza właśnie w tym momencie, w tej chwili, spontanicznie. Nie wydarzało się i nie będzie się wydarzać. Dzieje się teraz. Widzenie. Każdy teraz widzi. I pojawia się na tym myśl – ja widzę. Ja widzę. Ja widzę. I can't wait for what you can do to see. I can't wait for a thought, that's what you've launched on this think. I can't wait for a while already. I don't see, I can't wait for a picture. What I can say about it.

I can't wait for a picture, The picture is listed right, meaning it's not happening. I am doubt. It is not happening, It was a very different one. It's very different. We're in a small kitchen. It's a very different. It's a very different sense. Than a little bit. We're all chosen. Thank you. Everything is completely different. It's an essential thing. Our goal is to understand what we say. When we get into this space. To understand what we love you will do not feel like. But because of which we've, I don't respect us from this process. It's going down, we don't do anything ninguish. We've we no longer have done anything on it.

But I said nothing. We don't belong there. I don't belong there. We belong there. And I am. And I am. So physical of like an intellectual that comes throughio-nessie. Through some thought, assisted thought. I am a thought. Just anything. Nic więcej. A więc to nie jest istota, ciała, umysłu, ale ta esencja, która tworzy ksztalt formy i wzór tego ciała umysłu. To jest ta esencja i istota, która pojawia się jako wszystko. A więc kiedy mówisz do Bila, to nie mówisz tak naprawdę do Bila, tylko do tego poczucia, ja jestem, który wyraża się jako Bill. Nie ma tutaj nikogo, kto do niego mówi. To jest to samo.

Ale wydaje się, że tak jest. To jest tak samo, jak może, wydaje się błękitne. Tak naprawdę mówisz o siebie. Ty również. I just want to get into it. It's a love cell, it's a essence, which is the essence, which is what's happening. It's something that we can't do. So when I talk to you, I talk to you. I'm good. It's a sense of person. It's a sense of person. Yes. Yeah. Is there somebody who is not aware of this? I'm good at this. I'm good at it. Are you aware of this? You're aware of any sign of light. You're aware of that? You're aware of that?

It's a sense of awareness. That's what they call it. You're aware of a sense of time. We're aware of time. It's a sense of awareness. a not a new environment. Not a new environment, but something that is independent and limited in time. What is it? I am not able to teach you otherwise, I can't tell you what I want to say. I can't tell you what I can say. It's all I want to say, I want to ask to look at the same direction. I need to ask you what I am saying. Because there is nothing, which you could never say. And I don't know anything, which you could never say anything.

And you have to ask yourself, this is not the same. You have to understand what, why, why or why. You are already there. I'm he is him, he is him, I'm he is his, he is him. And we are in it from our language. We say this is a change of the car, of the van, of Bill, of Tampen, of that is someone else. We are making thenetes, theбы, theto, to. What is that? That is not in front, not in front, not in front, not in front, not in front, not in front, not in front, not in front, not in front. But you can't do it.

And you can't do it. And you can't do it. I'm getting it. I'm getting it. I read it a few times, read it a few books, read it a few videos on YouTube. It's like Sat Chittananda. It's not a way of becoming, but a way of being. If you call God as a person, we call you a human. We call you a human. We call you a human. We call you a human. I can't be a human, a human. We call you a human. The human. I call you a human. We call you a human. I call you a human. I I can't be a human.

I am not that you're supposed to be a human, In any other way, They never could go beyond this. Nice. No. You can go beyond anything. No. No. No. No. No. No. No. No. No. No. No. No. No. No. No. No. Co nazywają? Absolut. Czym jest absolut? Czy to nie totalność? I czy możesz odjąć cokolwiek od absolutu? To nie byłby wtedy absolut, prawda? Czy możesz cokolwiek dodać do absolutu? Nie byłby absolutem. Jeśli jest absolutem, to nie możesz nic z tego zabrać. I jest jeszcze jedno powiedzenie. Jeśli od doskonałości odejmiemy doskonałość, to pozostanie tylko doskonałość. Czyli nieważne, jak to się wyraża, jakie kształty i formy przyjmuję dla mnie czy dla ciebie, to może się wydawać inne albo nierówne, ale to jest ciągle doskonałość.

Będąc tym, czy myśli naturalnie odpadają? Czy jest ich mniej i mniej? Tak, kiedy zbadasz coś i zauważysz fałszywość tego czegoś, kiedy zobaczysz, że coś jest nieprawdziwe, to nie możesz już nigdy prawdziwie w to uwierzyć. Ale stary nawyk może powrócić. Ale kiedy powróci, to rozpoznasz to znowu i znowu. I utraci to swoją intensywność. Nie możesz włożyć w to tej samej energii i intensywności. I wtedy odpadnie samo z siebie po chwili. Niektóre myśli pozostaną. Myśli akcji pozostaną. Myśli akcji takie, jakie jestem głodna, muszę ugotować. Ale myśli o przyszłości czy zamartwianie się są bezużyteczne. Czy myśli o depresji czy o niepokoju, to jest ważne. Cokolwiek był w depresji, czy się martwił, czy się niepokoił, był przywiązany do czegoś, do picia czy czegokolwiek, to odpada.

Musicie zrozumieć, myśl nie jest wrogiem. Może być bardzo użyteczne. Wcale nie jest wrogiem. Ale ponieważ jest wibracją, może stać się bardzo problematyczna, ponieważ ta myśl mówi mi, że nie jestem wystarczająco dobry. Mówi mi, że jestem zalękniony. Albo, że jestem nieszczęśliwy. I to czy tamto. I chociaż może być użyteczna, to bywa również bardzo autodestrukcyjna. Ponieważ wibruje jako para przeciwieństw. Cały czas. Spójrz na swój umysł i zobacz, jaki jest mechaniczny. Jeśli nie jesteś w przeszłości, która jest wspomnieniami, to jesteś w przyszłości, która jest oczekiwaniem i wyobraźnią. Albo gdzieś w tym przedziale. Rzeczy są albo dobre, albo złe. Szczęśliwe, smutne, kochające, nienawidzące. Pozytywne, negatywne. Obserwuj swoje myśli i zobacz, czy wibrują w jakikolwiek inny sposób.

I ograniczenie, które na to nakładamy, to słowa. Limitacje to słowa. A słowa nie są tą rzeczą. Więc ty jesteś w stanie całkowitej wolności myśli, prawda? Myśli przychodzą i odchodzą, ale nie pozostają, nie utrzymują się. Tak, tak. Oczywiście, że jestem. Gdzie są wczorajsze myśli? Czy istnieje jakakolwiek myśl, która jest przyklejona w twojej głowie? I myśl, uczucie i emocje to jedna i ta sama rzecz. To po prostu różne aspekty. Tak samo jak para wodna, woda i lód. To różne aspekty H2O. Ale my zaczynamy pracować nad naszymi myślami, potem naszymi uczuciami i emocjami. Nie musi tak być. Ja myślę, że ideałem jest stan wolny od myśli. Tak, ale ludzie rozumieją to niewłaściwie.

Kiedy ludzie słyszą, że powinni być wolni od myśli, to myślą, że muszą odepchnąć każdą myśl. Ale to nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby myśl była wolna. Żeby nie przyczepiać jej do niczego, nie usztywniać jej. Chodzi o nieusztywnioną, nieskoncentrowaną na niczym uwagę. Jedno ze stwierdzeń buddyjskich. Bądź całkowicie obudzony z pięcioma zmysłami otwartymi szeroko. Widzenie, słyszenie, smakowanie, dotyk i węch. Użyte jednakowo. Ale większość z nas jest w głowie przez większość dnia. I wyłącza widzenie, słyszenie, dotyk, węch i smak. One ciągle istnieją w tle. Ale może istnieć coś wartościowego. I to zostanie przegapione. Ponieważ utknęliśmy w rzeczach, które są w naszej głowie. Czyli bądźmy całkowicie obudzeni z pięcioma zmysłami szeroko otwartymi.

A buddyści mówią, bądź całkowicie otwarty. Z niezafiksowaną, nieusztywnioną, nieskoncentrowaną na niczym uwagą. Nie koncentrujemy się na jednej rzeczy. I wtedy jesteśmy równomiernie w widzeniu, słyszeniu, smakowaniu, czuciu i węchu. Mówi, że nie możemy być wolni od myśli. Tak samo jak nie możemy być wolni od słyszenia, widzenia. Ale chodzi o to, że chwytamy niektóre myśli, odkładamy je i mówimy, to ja, to moje, to jest coś, nad czym muszę popracować i tak dalej. Zaczynamy budować na tych ideach. Jeśli się na nich nie koncentrujesz, to one przychodzą, wykonują swoje zadanie i odchodzą. Kiedy się na nich koncentrujesz, to trzymasz je tutaj, a one nie powinny tu być. I trzymają wszystko inne.

I to w ten sposób oddzielna indywidualność zaczyna się usztywniać, staje się bardziej solidna. Tak, wydaje się solidna. Chociaż nie ma żadnej substancji ani niezależnej natury. Jest całkowitą fikcją. Czyli w tym śnie my żyjemy jako przedmioty. W pewnym sensie żyjemy jako przedmioty. Zagubione w myślach. Jesteś samym życiem. Nie jesteś ani przedmiotem, ani podmiotem. W taki sposób się one wyrażają, jako formy, wzorce i kształty. A ty jesteś życiem. Tylko jedno życie. Życie wciąż żyje na życiu. Nie ma w tym miejsca na żadną śmierć. Z życia. Wciąż pochodzi więcej życia. Ale drzewo? Teraz to przychodzi do mnie w obrazach. Na tym drzewie każdy liść jest inny. Tak. Wszystko jest zindywidualizowane, czy nie?

Tak. To jest jedno, które tworzy kształty, wzory i formy w całej różnorodności. W całej manifestacji, jako każda możliwość. Ale wciąż jedna istota, esencja wyraża się poprzez to. Tak to prawda. To po prostu pokazuje, jak kreatywne, inteligentne i piękne jest to życie. Nigdy się nie powtarza. Po prostu tańczy, pokazuje się i mówi, spójrz na mnie, jestem takie piękne. Wielu ludzi nazywa to Bogiem. I tutaj to zostaje zakłócone, bo ludzie mają pogląd, koncepcję na to, czym Bóg jest. Niektórzy z nas mogą być ateistami, inni agnostykami, chrześcijanami, hindusami, budystami. I zaczynamy rozmawiać o Bogu, a Ty odnosisz to do tego, czym jest Twoje tradycyjne wierzenie. I zamiast tego przyjmujesz tę ideę.

Zobacz to jako nowe i świeże. Ja to nazywam energią inteligencji. Ale to też tylko etykietka. Kiedy mówię o inteligencji, nie mam na myśli Waszego intelektu. Ja mówię, spójrz tam, na naturę. Zobacz, w jaki sposób funkcjonuje natura. Formują się galaktyki. Planety poruszają się dookoła. Ziemia porusza się dookoła Słońca. Pory roku zmieniają się. Czy to nie wskazuje na to, że sama natura jest przepełniona wrodzoną inteligencją? Nie chodzi o to, że jakiś stary facet siedzi tam na chmurach i mówi, zrób to albo nie rób tego, bo Cię stłukę. Ona przenika każdą cząsteczkę. A Ty niczym się nie różnisz od natury. To jest ta sama energia inteligencji, która Tobą oddycha teraz.

Myślisz, że oddychasz? Nie, to to. Ona bije Twoim sercem. Trawi Twoje jedzenie. Rośnie Twoje włosy i paznokcie. Wszystko to dzieje się bez Ciebie, muszącej o tym myśleć jako jednostka, indywidualność. Wymienia komórki w Twoim ciele. Czy to nie wskazuje na to, że to ciało jest przepełnione inteligencją? Ale my zakładamy, że nie, to ja. Jestem indywidualny, jestem oddzielony. Jestem jednostką, jestem osobą. Jestem gorsza. Nie jestem wystarczająco dobra. Jesteś tak samo piękna jak te galaktyki, czy Ziemia poruszająca się dookoła Słońca, jak te liście, kwiaty. Jesteś całkowitą doskonałością, bo jesteś tą samą esencją życia. Nic nie jest z Tobą nie tak. Jesteś doskonała. Bo jak spojrzysz na zewnątrz, to wszystko jest tym, wszystko jest doskonałe.

Nie ma niczego, co musiałabyś poprawić albo zmienić w sobie. To zabawne, bo kiedy patrzę na Ciebie, to widzę, że to prawda. Ale kiedy widzę siebie, to mówię nie. To jest niemożliwe. Ale tak, kiedy mówię tak, tak, tak, ale we mnie to nie. Ale to jest niemożliwe, żebyś Ty była czymkolwiek innym niż tą. To jest całkowicie niemożliwe. Wszystko jest w tym. To jest w tym. Tamto jest w tym. Ty też jesteś w tym. Niemożliwe, żebyś tym nie była. Musisz się z tym zgodzić. Jesteś tą doskonałością. Musisz się z tym zgodzić. To oczywiste. Musisz. To tylko wierzenie stoi temu na drodze, że jesteś czymś innym. Dokładnie. Albo że jesteś niedoskonała, albo że nie jesteś dość dobra, czy że nie jesteś piękna, albo inteligentna, albo cokolwiek.

To bzdura. To tylko myśli. Zawsze mamy kryzys gdzieś tutaj, gdzie trzeba zastanowić się nad pytaniem, czy zajrzałaś uczciwie i uczciwie, czy ten punkt odniesienia, czy to ja, Bill, jestem rzeczywisty. Jeśli to nie zostało zrobione, to pytania będą powstawały bez końca. I koncepcje będą zbierały się jeden na drugim. I kiedykolwiek dotrzesz do jakiejś konkluzji. I ta konkluzja również jest koncepcją. Nie będzie żadnych pytań, jeśli zobaczysz, że punkt odniesienia jest fałszywy. Nie ma żadnej natury, siły, ani niczego. To jest kluczowe, by to zrobić. Inaczej wszystko będzie takie samo. Nie będzie żadnej ulgi. Nie ma opóźnienia. Nie ma świętowania. Musisz zobaczyć, że nie ma żadnego ja, mnie. Nie ma punktu odniesienia.

To wszystko, czego to dotyczy. Ponieważ jak miałaby istnieć jakakolwiek dualność? Tak jak Bob mówi, nie ma dualności w niedualności. Musisz zobaczyć. Ale to, co jest doskonałe, jest również niedoskonałe. To mogę zaakceptować, ale kiedy wracasz do tej doskonałości... I ja wstaję o poranku, sprawdzam moje maile i widzę, że jest fura roboty do zrobienia. I aranżuję mój dzień tak samo jak Rachel. I wychodzę i klnę i robię różne rzeczy. I moja ukochana przychodzi wtedy, robi mi śniadanie i wszystko płynie. Trzeba iść do sklepu, to idę do sklepu, robię zakupy. I wjeżdżam w słupek i niszczę swój samochód. Doskonałe. Wszystko jest doskonałe. To nie ma znaczenia. Jeśli zobaczyłaś, że nie ma bila czy punktu odniesienia, to wszystko się po prostu zdarza.

Jeśli zbadałaś, to widzisz, że wszystko jest naturalne. Zależy od punktu widzenia, z którego operujesz. Nie, nie zależy. Nie, jeśli zaczniesz od faktu, że już tym jesteś, wiesz? Jak Bob mówi, Bob jest bardzo dosłowny. Zacznij od faktu, że już tym jesteś. Jesteś tym. Nie możesz od tego uciec. To tylko punkt widzenia. Ciało jest punktem odniesienia. To nie jest punkt widzenia, Rachel. Bo nie ma w tym żadnych koncepcji. Zacznij od faktu, że już tym jesteś. Nie ma tutaj koncepcji. To nie jest koncepcja. Chcesz jakąś zrobić? To w porządku. Jestem Rachel. Myślę o tym, o czym Bill mówi. Ale jeśli zaczniesz od tego, że już tym jesteś, to gdzie ten koncept?

Kiedy ten punkt odniesienia zniknie, ja wciąż jestem tym. To prawda? Tak. Zanim się pojawił i kiedy odejdzie. Zawsze tym byłeś. I nie ma żadnego statycznego punktu odniesienia. Nie ma żadnego statycznego punktu nigdzie. Tak samo jak nic nie ma niezależnej natury. Zatem nie może nawet istnieć czas. Czas jest również mentalną koncepcją. Zadaj sobie pytanie, czy istnieje przeszłość, kiedy o tym nie myślę? Odrzuć na chwilę myśl i zobacz, co możesz powiedzieć bez myśli. Nie możesz powiedzieć, że istnieje przeszłość albo przyszłość. A ludzie mówią, byłem w przeszłości. A ja powiem, spróbuj i zobacz, czy możesz żyć chwilę temu. Nie możesz się cofnąć i przeżyć poprzedniej chwili. Nie możesz przeżyć zeszłego tygodnia czy zeszłego roku.

Ale możesz to sobie przypomnieć. I kiedy to przywołujesz, jedyna rzeczywistość, jaką temu dajesz, jest teraz, w chwili obecnej. Bo nikt w tym pokoju nie może mi powiedzieć, jaką miał myśl minutę temu, chyba że ją sobie przypomni. Przywoła. Bo odeszła, skończyła się. Tak samo z przyszłością. Możesz oczekiwać i wyobrażać sobie, to zamierzasz zrobić, kiedy stąd wyjdziesz. Ale nie możesz przeżyć ani chwili w przyszłości. Zamiast próbować być w chwili obecnej, mówię ci, spróbuj opuścić chwilę obecną. To wszystko jest ta spontaniczna bezpośredniość. Spontaniczna. Kiedy zaczęło się teraz? Powiesz, zaczyna się w tej chwili. A kiedy się kończy? Kończy się teraz. A zatem nie ma żadnego czasu trwania. Jeśli nie ma czasu trwania, a wszystko ma miejsce w przestrzeni, to znajdź centrum przestrzeni.

Zobacz, czy to pochodzi z jakiegokolwiek statecznego punktu. Gdziekolwiek, gdzie mogłoby się to zacząć. Nie możesz. A zatem nie ma też objętości. Więc jeśli nie ma czasu trwania ani objętości, to czy może istnieć ścieżka? Nie ma ścieżki? Czy może być cel? I gdzie cię to pozostawia? Właśnie tutaj. Właśnie teraz. Obecnym i świadomym. Czy opisałbyś obecność jako bezruch? Czy opisałbyś obecność jako bezruch? Możesz nazywać to bezruchem. Ale ludzie zaczynają wtedy szukać bezruchu i ciszy. Ale zobacz, jest więcej bezruchu w tym pokoju, niż jest ruchu. I jest więcej bezruchu na zewnątrz, niż jest ruchu. Jest więcej ciszy w tym pokoju, niż jest dźwięku. Tak samo na zewnątrz. Tak samo na zewnątrz.

A zatem podstawą jest cisza i bezruch, na której dźwięki i ruch pojawiają się. Nie musisz tego szukać. Rozpoznaj, że one wciąż tu są. Tak samo, jak kiedy jesteś nieświadom, świadomość tu jest. Ta świadomość obecności, bycie tu i teraz. Powiedziałeś również Satchit Ananda, bycie, świadomość, błogość. Prawdopodobnie większość ludzi nie miałoby problemu z częścią dotyczącą bycia i być może z częścią dotyczącą świadomości. Ale gdzie jest błogość? Tak. Więc... Bycie. Inny sposób, by to powiedzieć, to bycie, wiedzenie i kochanie być. Czy kochasz być? Każdy kocha być. Nie dałbyś się zabić za funta. I miłość do bycia, kochanie być, to błogość. Ludzie myślą, że błogość to jakiś ekstatyczny stan, ale to błogość bycia.

Myślę, że problem polega na tym, że tego nie czujemy. Nie czujesz? Dlatego mówię, zatrzymaj, spauzuj na chwilę myśl. I kiedy zauważysz, to zobaczysz, że pod tym wszystkim jest dobre samopoczucie. Nazywane albo dobrym samopoczuciem, albo Nisargadatta mówi o tym, że nic już nie jest nie tam. A więc koncentrujemy się na defektach. A nie rozpoznajemy jakości, wartości. Wszystko jest parą przeciwieństw. Czyli pozbywamy się nieszczęścia, czy tego, czy tamtego. A radość i błogość jest tutaj. Zdejmij to przeładowanie z wierzchu, a to będzie tutaj. W całej swojej pełni. Czy mówisz, że ponieważ nie jesteśmy obecni, nie czujemy tego. To dlatego, że wciąż wierzysz, że jest tutaj jakaś indywidualność, jednostka, która potrzebuje coś zrobić i tak dalej.

Skąd pochodzi twoje poczucie szczęścia? Nie czuję tego za wiele. Nie czuję tego za wiele. Nie, ale pojawia się. Powiedzmy tak. Jeśli odczuwam ból, to nie jestem szczęśliwy. Ale jeśli koncentrujesz się na bólu, to nie doświadczasz szczęścia. I nie uświadamiasz sobie, że jest ono tutaj w takim stopniu jak ból. Aha, dobrze. Ale wciąż mam problem z błogością w tej chwili. Nie odczuwam jej. Większość ludzi czuje, że powinienem doznawać błogości. Powinienem doznawać błogości. A czym myślisz, że jest błogość? Jakie masz koncepcje na temat błogości? To musi być coś bardzo smacznego. Bardzo mięnego. Tak jak ludzie mówią, jeśli nie dałbyś się zabić za funty, to znaczy, że życie musi być bardzo smaczne.

Może się wydawać przeładowane całą masą koncepcji i lęku, niepokoju, ale pod tym wszystkim jest dobre samopoczucie. Mam nadzieję, że jest tam coś smacznego. Nie miej nadziei. Zobacz, przekonaj się właśnie teraz. Nadzieja zakłada istnienie przyszłości. Nadzieja i lęk to nie są dwie rzeczy. Lęk, że czegoś nie masz. Bądź w obecności. Posmakuj tej obecności. Czyli mówisz, że to jest tutaj. Tylko ja tego nie czuję. Tak, ponieważ nie jestem świadom. Oczywiście, że tu jest. Co takiego? Ty jesteś świadom. Jesteś świadom, ale nie rozpoznajesz. Używam tego w innym sensie, ale nie koncentruję się na tym. Nie świadom obecności. Tak, bo uwaga jest skoncentrowana na tych wszystkich koncepcjach. A tu chodzi o niekonceptualną świadomość.

Ponieważ moja uwaga jest rozproszona, zamiast być skupioną na tym, co jest ważne, czyli świadomość obecności, to przegapia młodość. Tak, skoncentruj się na chwili obecnej, na tu i teraz, na świadomości obecności. Nazywasz to życiem bez wysiłku Bogu. Czy im bardziej człowiek jest tego świadom, albo czy im bardziej jest w tym, czy manifestuje się to bardziej? Użyjmy tej metafory, albo czy to stanie się jaśniejsze. To czym jest? Użyjemy tego. Wyjdź na zewnątrz, kiedy niebo jest zachmurzone i widzisz, że słońce wydaje się być zasłonięte. Czy powiesz, że słońca nie ma na niebie? Nie. Dlaczego? Bo badałeś i wiesz, że słońce jest zawsze na niebie. Ale chmury wydają się je zasłaniać.

Ale co stwarza chmury? I zobaczysz, że słońce nie ma żadnego pojęcia o chmurach. Nic o nich nie wie. Spójrz na ogrom słońca w porównaniu do chmurek. Ale jeśli zadasz sobie pytanie, co stwarza chmury i zobaczysz, to uświadomisz sobie, że samo słońce stwarza chmury. Wszystko, co słońce robi, to świeci. W tym świeceniu, gorąco, radiacja, błogość powoduje, że woda wyparowuje. Woda powstaje i kondensuje się do pary wodnej. I ta para wodna unosi się. I ta kondensacja formuje chmury, które wydają się zasłaniać słońce. Ale teraz słońce wciąż świeci i wywołuje wiatr, który powoduje, że chmura rozprasza się albo jest odpędzona. Albo spowoduje, że spadnie deszcz, albo luda, albo cokolwiek.

Wszystko, co zrobiło słońce, to kontynuowało świecenie. W tej radiacji, w tym gorącu, czy cieple, czy w współczuciu, jeśli tak wolisz, jeśli wolisz taką etykietkę. I ta esencja życia, istota życia jest ciągle w tobie, jest ciągle tutaj. Co wydaje się ją zasłaniać? Co ją zasłania przez cały czas? Czy nie są to słowa, idee, koncepcje i obrazy? Chmury, których nie rozpoznajesz jako coś, co nie ma żadnej substancji czy niezależnej natury, kiedy to zbadasz. I teraz żadna z tych chmur nie jest przyklejona do słońca, przyczepiona do słońca. One odpłyną, zmienią się, rozproszą się. I nie ma żadnych myśli, które utknęły w twojej głowie. I tak samo z tą esencją, istotą życia.

Tak samo ta esencja, istota życia może być przyrównana do słońca. Esencja życia jest bezmierna. I to, co się na niej pojawia, te drobne chmury, uczucia, emocje i cały ten syf, który się pojawia, to jak chmury, które ją zasłaniają. Ale ty wiesz, że nie mogłyby istnieć chmury, które nie świeciło słońce. I wiesz równie dobrze, że nie mogłyby istnieć uczucia, myśli czy emocje, gdyby nie ta istota, esencja życia. Ale my nie. Myślimy, że jesteśmy oddzielną indywidualnością, jednostką. I zapominamy o tej istocie życia. Ale esencja życia jest wszystkim, co jest. I to, co się pojawia czy znika z niej, nie mogłoby być tutaj bez niej. Nie będziesz robił tego czy tamtego.

Po prostu zostaw to takim, jakie jest. Wziąwszy twoją analogię, ja nie mam żadnego problemu z istotą życia. Więc jeśli nie masz problemu z istotą życia, to nie masz problemu. W twojej analogii były chmury, ok? Idziesz na zewnątrz i niebo jest zachmurzone, ale ciągle jest trochę światła. Tak. Słońce ciągle przenika. A jednak... Więc jest tutaj też ciągle ta istota, esencja życia, kiedy cały ten bałagan, wszystkie te myśli to zasłaniają. I wtedy chmury przejaśniają się trochę i pojawia się promień. Przenika. Tak. Ale to jest różne od błękitnego nieba. Wciąż nie widzisz słońca. Więc moje pytanie było, czy jest tego więcej? Tak. Ta samo oświetlająca się, świecąca świadomość obecności może świecić w całej swojej pełni.

Nie powstrzyma ona chmur przed pojawianiem się i rzekomym zasłanianiem jej. Ale znowu, znając prawdę o tym, nie zagubisz się w chmurach i rozpoznasz, że chmury nie będą tu wiecznie. Jesteś wolny od wiary w to. Tak prosto. Ale nie zawsze będzie jasne niebo. Wciąż mogą pojawiać się chmury i powodować rzekome zasłonięcie. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak. Tak.