Sailor Bob Adamson, polski dubbing

← All talks

21 October 2014 · 38 min · Sailor Bob Adamson's channel

This transcript was made by speech-recognition software, so names and some words may be misheard. The recording is the original: watch on YouTube.

Nie uczymy Cię tutaj niczego i niczego Ci nie powiemy. Pamiętaj o tym. Wszystko, co robimy, to wskazujemy w kierunku i prosimy, żebyś spojrzał, przekonał się sam. Bo nieważne, jakie są Twoje przekonania, czy kto Ci co powiedział, ale to, co powinieneś przyjąć, to, że niczego tutaj nie dostaniesz. Nikt nie może Ci niczego dać. To, o czym mówimy, nie jest niczym nowym. To podstawa wszystkich wielkich tradycji, jeśli spojrzysz bliżej. Zawsze tutaj było, ale nie zawsze rozpoznane, czy zrozumiane właściwie. W hinduizmie nazywają to Advaitą. Advaitę tłumaczy się na niedualność, niedwoistość. I próbują opisać niedualność, mówią, że jest jednym bez drugiego. Mówią jedno bez drugiego, dlatego że nawet idea jednego zakłada, że może być coś innego niż jedno.

I żeby skancelować wszystkie idee, że istnieje cokolwiek innego niż to, mówi się, że jest jedno bez drugiego. I to nie tylko w hinduizmie, możemy to zobaczyć również w buddyzmie. Opisując buddyzm, mówimy, że jest niekonceptualną, zawsze świeżą świadomością obecności, tylko tym niczym innym. Jeśli spojrzysz na to bliżej, to wskazujemy na to właśnie, czy ktokolwiek w tym pokoju jest nieświadom swojej obecności? Być może istnieją różne koncepcje na ten temat, które to przykrywają, ale bez koncepcji ten czysty, świeży, naturalny stan, świadomość obecności nie może zostać zanegowany. I gubimy to, gubimy to zawsze świeża. Ale przyjrzyjmy się, zawsze świeża oznacza, że jest to niekonceptualna, oznacza, że jest spontaniczna. Nie jest ograniczona czasem, ani nie zawiera się w przestrzeni.

Bo to są tylko idee. I możemy się temu przyjrzeć i zobaczyć, że czas i przestrzeń to tylko koncepcje. Kiedy spojrzymy troszkę głębiej, wiele innych tradycji, na przykład chrześcijaństwo i inne, mówią o prawdzie, rzeczywistości czy Bogu, wszechmogących, wszechobecnych, wszechpotężnych. Wszechobecny oznacza, że jest zawsze obecny. Wszechmogący, czyli totalna moc, a wszechwiedząca to totalna inteligencja. I nie mówimy o jednej rzeczy, tylko o trzech aspektach jednej rzeczy. Tak jak para wodna, woda i lód są trzema aspektami wody, ale są jedną rzeczą. Czyli wszystkie te rzeczy wskazują, że nie ma absolutnie żadnej dualności. I dlatego, kiedy tu siedzimy, ja nie zwracam się do żadnego ciała. Nie mówię do żadnego umysłu.

Nie mówię do żadnego mechanizmu, ciało, umysł, czy iluzorycznej tożsamości, którą myślisz, że jesteś, ale do tego ja jestem, które ja jestem. Jest to to poczucie obecności, które tłumaczymy na myśl ja jestem. Tylko to i nic innego. Nie bierz niczego do siebie osobiście, bo to, na co wskazujemy, to osoba, czyli po angielsku persona, oznacza całkowitą iluzję. Zatem niedualność oznacza, że nie ma żadnej dualności w niedualności. Jest tylko ta dwoista manifestacja i to wszystko, czym jest ta manifestacja. Tylko pojawianie się, które nie pasuje do definicji rzeczywistości. Definicja rzeczywistości to to, co się nigdy nie zmienia, a manifestacja cały czas się zmienia. Jest przechodnia. I również w starych skryptach nazywają to mająt, czy też iluzją.

To jest przechodnia. I to wszystko jest tylko dualistycznym pojawianiem się. I nie mogłoby być żadnej manifestacji, gdyby nie pojawiała się w sposób dwoisty. Byłaby tylko pustka, poznająca czy też znająca siebie pustka. Pustka zalana, przepełniona inteligencją, świadomością. Nie chodzi o to, że to my poznajemy. Budyści mówią o poznawaniu pustki, ale to nie my poznajemy pustkę, ale pustka jest przepełniona zdolnością samopoznania. To, co Buddha nam powiedział ponad 2000 lat temu, to to, że pustka jest formą. Możemy mówić o przestrzeni, czy też pustce, braku jakiejkolwiek rzeczy. Formy kształtują się we wzory. Powiedzieli nam, że forma nie może być niczym innym niż pustka. Wskazując na to, że ona się wydaje pełna substancji, solidna, to niczego nie zmienia.

Tak jak widzisz w wielu metaforach, na które wskazujemy. Spójrz na ocean. Mogę powiedzieć, idź do morza i przynieś mi wiadro błękitnej wody, a ty odpowiesz, nie bądź głupi, przecież wiesz, że woda nigdy nie jest błękitna. A jednak nie przestaje wydawać się błękitna. Kiedy na nią patrzysz, widzisz, że jest błękitna, ale nie masz żadnej intencji, żeby pójść i przynieść wiadro błękitnej wody, dlatego że rozpoznajesz, bo zbadałeś i znasz fałszywość tego stwierdzenia. Albo woda w mirażach, czy tęcza. Spójrz na tęczę. Wydaje się, jakby to było coś solidnego, pełnego substancji na niebie. A spróbuj polecieć i uchwycić tęczę. Zobaczysz, że niczego tam nie ma. To tylko słońce, które świeci poprzez mgłę i rozkłada się na wiele kolorów.

Tak samo jak słońce, które świeci poprzez kryształ i też rozkłada się na wiele kolorów. Ale te kolory nie mają żadnej substancji, kształtu, a jednak wydają się, jakby miały kształt i formę. Ale dokąd one pójdą, kiedy słońce przestanie świecić? Czy znikną w krysztale? Nie, przecież nigdy stamtąd nie wyszły. Tylko się tak wydawało. To, na co wskazujemy, to to, że absolutnie nie ma żadnej dualności w niedualności. Jest tylko dualistyczna manifestacja. Jak również mamy taki pomysł, że mamy ciało-umysł i że jesteśmy tym ciało-umysłem. Tą osobą, personą. Ale jedno, co możemy powiedzieć, to to, że to, co jest fałszywe, nie może przetrwać badania. Zakwestionuj to, w co wierzysz, a rozpadnie się w trakcie badania, dlatego że nie może wytrzymać konfrontacji z prawdą.

Ale idea, że jesteśmy tym mechanizmem ciało-umysłu, tą osobą... Przyjrzyj się słowu persona. Skąd on pochodzi? Czy nie oznacza tego samego, co maska? Nasi przodkowie ukuli to słowo wiele lat temu, ponieważ bardzo dobrze opisywało to, w jaki sposób nosimy maskę utożsamienia. Misarga Tata mówił nam to samo. Kiedy mówi, nie udawaj, że jesteś tym, kim nie jesteś i nie wypieraj się tego, kim jesteś. Udajemy, że jesteśmy tą indywidualną jednostką, tą oddzielną indywidualnością, ale nie jesteśmy. I nigdy nie byliśmy. Jest tylko wzorzec, forma i kształt tej energii inteligencji. I udajemy, a wypieramy się tego, czym jesteśmy. A to, czym jesteś, nie jest żadną rzeczą. Nie ma kształtu, formy, początku ani końca, ani żadnej substancji.

Ale jesteś tą esencją, która układa się w te wzory, kształty i formy. I wszystko się objawia, rozpada i znowu pojawia. Jako coś innego niż to. Zatem udajemy, że jesteśmy tą osobą, tą indywidualnością, ale nie jesteśmy i nigdy nie byliśmy. Musisz to zbadać i sprawdzić, przekonać się samemu. Czy jesteś tym mechanizmem, ciało, umysł, którym wierzysz, że jesteś? Czy jesteś na przykład swoim ciałem? Możesz powiedzieć, tak jestem, ale czy naprawdę jesteś? Spróbuj znaleźć jakieś miejsce w tym ciele gdziekolwiek, gdzie ono się zaczyna. Skąd się to wszystko rozpoczęło? I zobaczysz, że nie ma żadnego miejsca, w którym się zaczęło. Zobacz trochę głębiej, z czego to ciało jest złożone.

I zobaczysz, że jest zrobione z elementów. Z powietrza, ziemi, wody i ognia. I przestrzeni, tak jak i całe jego otoczenie. Myślisz, że jest oddzielne? To spróbuj się oddzielić od któregoś z elementów. Odłącz powietrze od ciała, zobacz jak długo wytrzymasz bez powietrza. A ciało jest w 80% wodą. Odejmij wodę i zobaczysz, czy możesz się od niej oddzielić. Czy też odbierz ogień, temperaturę ciała, wydostań się z przestrzeni, opuść ziemię. Zobaczysz, że nie możesz być oddzielny od żadnej z tych rzeczy. A z czego zrobione są te elementy? Możesz je rozłożyć na subatomowe cząsteczki. I zobaczysz, że wewnątrz jest czysta energia. Czyli to ciało nie jest niczym innym niż wibrującym wzorem energii.

A spójrz na umysł. Myślisz, że jesteś tym umysłem. Pokaż mi umysł. Ktokolwiek może mi pokazać coś, co nazywa umysłem? I kiedy na to spojrzysz, zobaczysz, że nie możesz mi pokazać niczego, co ma jakąkolwiek substancję czy niezależną naturę, która stoi na własnych nogach i nazywa się umysłem. Sprawdź i zobaczysz, że nie ma żadnej takiej rzeczy jak umysł poza myślą. Myślenie to to, co nazywają umysłem. Jeśli wierzysz, że jesteś myślą, którą myślą byś był? Poczucie obecności tłumaczy się poprzez umysł na myśl, ja jestem. I to jest pierwotna myśl. Ale czy jesteś tą myślą? I wtedy uświadomisz sobie, że gdybyś był tą myślą, to bałbyś się ją utracić.

Ale przecież nie ma jej wielokrotnie w ciągu dnia. Jest nieobecna kiedy śpisz w nocy, albo kiedy jesteś pod wpływem środków znieczulających, czy jesteś nieprzytomny. A wszystkie funkcje tej energii życiowej, esencji, wciąż się wydarzają bez tej myśli. Dlatego uświadamiasz sobie, że nie możesz być tą myślą. A poza tym, czym tak naprawdę jest myśl? I zobacz, że to tylko subtelny ruch w tym wzorze energii, którym jest ciało. Kiedy wypowiadasz słowa, tak jak teraz, to czym jest słowo? Słowo jest dźwiękiem. A czym jest dźwięk? Wibracją. A czym jest wibracja? Ruchem energii. Zatem ciało można rozłożyć do energii. Całą manifestację można sprowadzić do energii. I myśl, czy też umysł również można sprowadzić do energii.

Zatem nie ma niczego oprócz tej wibrującej energii. Dlatego ja nie używam słowa Bóg. Można się w nim zagubić. I to tylko dlatego, że wszyscy pochodzimy z różnych tradycji. Mamy różną przeszłość. Gdybym zaczął mówić o Bogu, to byś się odnosił do tego inaczej, gdybyś był agnostykiem, czy katolikiem, czy chrześcijaninem, żydem, muzułmaninem, buddystą. Gdybym użył niewłaściwego tytułu, to odnosiłbyś się do tego, co przedstawiają twoje pierwotne wierzenia. I zaczęlibyśmy od niewłaściwej idei zrozumienia, że coś nie jest tak naprawdę tym, czym jest. Ja używam terminu energia inteligencji. Musisz zrozumieć, że to też tylko koncept. To nie jest tym. To tylko sposób wyrażania tego. I kiedy mówię o energii inteligencji, nie mówię o intelekcie, dlatego że jest tutaj różny poziom intelektu w tym pokoju.

Niektórzy z was mogą być znacznie bystrzejsi, niż ja kiedykolwiek chciałbym być, a niektórzy mogą być nie aż tak mądrzy. Zatem są różne poziomy intelektu. Nie mówię o tym. Mówię, spójrz tam, na naturę, przyrodę. To, na co wskazujemy, to naturalny stan. Kiedy patrzysz na naturę, to są tam galaktyki, planety, poruszają się wkoło. Ziemia obraca się dookoła Słońca, są pływy, zmieniają się pory roku. Czy to nie wskazuje na to, że natura jest przepełniona inteligencją? Nie chodzi o jakiegoś starca na górze, który pociąga do nasznurki i mówi ci, że możesz zrobić to czy tamto, albo nie rób tego, bo cię stłukę. Ona przenika każdą cząsteczkę. I ty nie jesteś niczym innym niż natura.

Przenika ona każdą komórkę w twoim ciele. Dlatego nie zostawiaj tego tam w naturze. Spróbuj to do samego siebie i zobaczysz, że ta sama inteligencja bije teraz twoim sercem, oddycha tobą. Popodobnie, że rosną twoje włosy i paznokcie, trawi się twoje jedzenie, wymienia komórki w ciele i wszystko to naturalnie i bez wysiłku. Czy musisz myśleć o którejkolwiek z tych rzeczy? Polegasz na tym umyśle jak na czymś wielkim i ważnym, a zobacz, ile się dzieje w tym ciele bez myślenia. I zobaczysz, że ta esencja życia wiele robi. Spójrz troszkę głębiej. Myślisz, że jesteś tym mechanizmem ciała umysłu? To gdzie się zaczęłeś? Powiesz, że zacząłeś się w momencie urodzenia, ale czy ktokolwiek pamięta swoje narodziny?

Przyjrzyj się temu. Spójrz wstecz i zobacz, że możesz sięgnąć pamięcią najdalej do okresu dwóch, dwa i pół roku. Poza tym niczego nie pamiętasz. Nie pamiętasz tylko dlatego, że zdolność rozumowania jeszcze się wtedy nie wykształciła i nie znałeś jeszcze żadnych słów. Spójrz wstecz jeszcze trochę i zobacz, kiedy się zaczęłeś. Możesz iść tak daleko, jak... ...do swoich rodziców i zobaczysz, że ta ożywiona esencja, inteligencja życiowa uformowała twojego ojca i pozwoliła, żeby w jego wnętrzu wykształcił się plemnik. A to przecież mikroskopijna cząsteczka, której nawet nie możesz zobaczyć. I ta sama inteligencja życiowa, ożywiona, przesycała twoją matkę i pozwoliła, że uformowało się w niej jajeczko, kolejna mikroskopijna cząsteczka. I jajeczka było przepełnione inteligencją, wiedziało co robić.

Nie poruszało się bez celu i bez kierunku. Plemnik, przepełniony tą inteligencją, wiedział, że ma płynąć w stronę jajeczka. Wiedział co robić. Taka mikroskopijna cząsteczka. A ty nie miałeś z tym nic wspólnego, jako jednostka, którą wierzysz, że jesteś. I kiedy te dwie komórki połączyły się ze sobą, wtedy wykształciła się twoja matryca. Z tych dwóch rzeczy, z tych dwóch komórek. Te dwie komórki uformowały ciebie i wiedziały jak to zrobić. Nie powiedziały, że teraz sprawimy, że wyrośnie kilka palców, czy noga, czy ręce, czy serce, czy płuca. Energia inteligencji wiedziała co zrobić. Komórka dzieliła się i ponownie się dzieliła i znowu. I twoja matryca uformowała wzorzec embriona. Kiedy wychodziłeś, czy pomyślałeś, że należy teraz wziąć pierwszy oddech?

Albo czy musiałeś uczyć się tego jak ssać sutek? Energia życiowa, która cię uformowała, wiedziała co zrobić nawet wtedy. I działała przez ciebie i żyła tobą. Od tamtej pory aż do teraz. I wszystko to naturalnie, bez wysiłku. Ale gubimy to z oczu. Dlatego, że w wieku około 2-2,5 roku, w ludzkiej istocie wykształca się zdolność rozumowania. Jest to zdolność, którą posiada ludzka istota. Inne zwierzęta nie mają akurat tej konkretnej zdolności w takim stopniu, w jakim my mamy, ale mają inne zdolności, których my nie mamy. Na przykład ptak ma zdolność widzenia znacznie większą niż moja czy twoja. Plus ma zdolność latania, której my nie mamy. Ale poprzez naszą zdolność rozumowania nauczyliśmy się budować samoloty, helikoptery i inne.

Pies ma zdolność węchu, która jest znacznie lepsza od naszej. Tygrysy czy leopardy mają paski, cętki i kropki na swój twarz. Ale nie ma ich w swoich futrach, które są naturalnym kamuflażem. Czy myślicie, że jakoś to zrobiły? Że tygrys postanowił wyhodować z sobie kilka pasków? Albo kilka centek? Czy może ta przechogarniająca inteligencja, która kształtuje, formuje, żyje tym wszystkim, wyraża samą siebie poprzez nie, wie, że te paski uczynią z nich lepszych drapieżników i dodadzą im naturalnego kamuflażu? A kameleony czy insekty, które potrafią zmieniać kolory? Ta esencja, istota życia wie co robić. Kształtuje, formuje wzory. A arogancja ludzkiej formy sprawia, że myślimy, że to my zarządzamy całym tym przedstawieniem.

I że wiemy lepiej niż ta wrodzona inteligencja. I oto co się dzieje. Z tą zdolnością rozumowania zaczynamy uczyć się słów. Przywiązujemy się do naszych rodziców. Rodzice przywiązują się do nas. I spójrz na małe dziecko, zanim to się stanie. I zobaczysz, że to małe dziecko nie ma pojęcia, że jest oddzielne od czegokolwiek. Ono słyszy, czuje, dotyka, wącha, funkcjonowanie, naturalnie się wydarza. Ale nie ma pojęcia, że to ono je robi. Czasem go coś przyciąga, czasem go coś odpycha. Ale kiedy ma dwa czy dwa i pół roku, zaczyna zauważać różne rzeczy i uczyć się słów od swoich rodziców. I zobacz na swój umysł, zanim to się wydarzy. I spójrz, w jaki sposób on funkcjonuje.

Zobacz, jakim jest wspaniałym, użytecznym instrumentem. Ale zobacz, jaki jest również samodestrukcyjny. Zaczyna używać nas, kiedy wierzymy, że nim jesteśmy. Spójrz na swój umysł i jego funkcje. Zobacz na umysł, na myśl, że jest wibracją. I zawsze wibruje jako para przeciwieństw. Wibruje słowami, których nauczyliśmy się i pozbieraliśmy po drodze. I jest coś jeszcze, co musisz zrozumieć. Nie ma żadnego słowa, które kiedykolwiek wypowiedziałeś albo mógłbyś wypowiedzieć, którego nie musiałeś się po drodze nauczyć. Nie urodziłeś się z żadnymi słowami. Spójrz, jak ono funkcjonuje. Zawsze wibruje jako para przeciwieństw. Jeśli nie jesteś w przeszłości, która jest pamięcią, to jesteś w przyszłości, która jest oczekiwaniem lub wyobraźnią. I kiedy to życie nieustannie wibruje jako para przeciwieństw, które są albo dobre, albo złe, albo przyjemne, nieprzyjemne, szczęśliwe, smutne, kochające, nienawidzące, obserwuj swój umysł.

Zobacz, czy on funkcjonuje w jakikolwiek inny sposób. I chociaż jest bardzo użyteczny, to jest również ograniczony i bardzo mechaniczny w swoim funkcjonowaniu. Zobacz, że to, co na niego nałożyliśmy, te słowa, których się nauczyliśmy, dobry, zły, przyjemny, nieprzyjemny, szczęśliwy, smutny, są ograniczeniami, które nałożyliśmy. Słowa. Shakespeare powiedział 200 lat temu, nic nie jest dobre ani złe, ale myślenie takie nie czyni. I wskazujemy tym samym, jakie etykietki, jakie imiona nadajemy słowom. Wierzymy, że są rzeczywiste. I one stwarzają barierę, czy też ograniczenie dla nas samych. Ale małe dziecko, które jest przywiązane do swoich rodziców, zaczyna się uczyć słów. Ludzie mówią, że jest małym Johnem. I jest dobry albo zły, czy coś w tym stylu.

I zaczyna się uczyć takich słów jak ja czy mnie. I mówi, ja jestem małym Johnem. A co jest przeciwieństwem ja czy mnie? Czy nie jest to nie ja? Czy nie mnie? I teraz, kiedy na to patrzy, tak jak patrzył dzień wcześniej, wszystko było takie, jakim jest. Nie rozróżniał niczego, bo nie było ja. Widział wszystko jako oddzielne rzeczy, ale nie rozróżniał, czy jest to dobre, czy złe, czy przyjemne, czy nieprzyjemne, czy takie, czy takie. Bez nazw czy etykietek, po prostu widział wszystko takim, jakie było. I naturalnie poruszał się razem z tym, jakie rzeczy były. A teraz, kiedy wyrozumował, jestem małym Johnem, to uznał, że o, to nie pasuje do opisu małego Johna, więc to nie jestem ja.

To nie ja. I jak tylko przysposobi sobie tę ideę, to naturalnie odczuwa oddzielenie. To nie ja. I z tym poczuciem oddzielenia pojawia się brak poczucia bezpieczeństwa i wrażliwość. Szczególnie w przypadku małego Johna, który już się czuje zagrożony i wypodatny na zranienie. Nie wie, czym jest cokolwiek. Jeśli ma ciepłą, kochającą rodzinę dookoła siebie, to w tej ciepłej, kochającej rodzinie jest znacznie bardziej bezpieczny. Chyba że, no, sami wiemy. I w dawnych czasach rodziny gromadziły się w plemiona. Czym większe i silniejsze jest moje plemię, tym bardziej się czułem bezpieczny i mniej wrażliwy. I w którą stronę to poszło dzisiaj? Narody zają się na wojny ze swoimi sąsiadami. Nigdy nie wiadomo, co zrobi sąsiedni naród.

Jak mają ropę naftową, to lepiej uważajmy. A ja mam bombę. I tak dalej. To się ciągle dzieje. I nigdy nie chcę być odwrócony czy zakwestionowany. I rodzice, społeczeństwo, szkoły, narody, wszyscy potwierdzają to wierzenie, że jesteśmy oddzielni. I nikt nie powie, żebyś przekonał się sam, zbadał. Mówią, żebyś spojrzał na zewnątrz. Żebyś gromadził, kolekcjonował cokolwiek tylko możesz, żeby dołożyć do idei oddzielnej. Dobre wykształcenie, więcej bogactwa, dobre związki, lepsze auto, wszystkie te rzeczy, dodane do tego ja, żeby sprawić, żeby poczuło się znacznie lepiej. I nigdy nie widzisz milionera, który ma dosyć. Cokolwiek tylko dodamy do siebie. Idziemy w złym kierunku, dlatego że co możesz dodać do tego, czym już jesteś?

To, czego szukasz, już tym jesteś. Już jesteś tą czystą energią inteligencji. I wzory, kształty i formy, za pomocą których ona się wyraża czy objawia, to wciąż ta sama energia, manifestująca się jako co innego, a instrument, który do tego używa, to wzorce, kształty i formy. Ale nie zmieniła swojej prawdziwej natury. I to wszystko może zostać rozłożone do tej nieustannej ekspresji tej samej energii. Zatem małe dziecko nie może zrobić za wiele z tym ja czy mnie. No więc to, co robimy, to dodajemy do tego wydarzenia, doświadczenia i oprogramowanie. I to, co idzie za tym. Jestem Bob, jestem australijczykiem, jestem fajnym gościem albo nie jestem fajnym. Mam niską samoocenę albo ciężkie dzieciństwo albo jestem pełen lęku.

Wszystkie te koncepcje są dodane do tej myśli ja, oparte o niektóre moje doświadczenia i to, co mi się przytrafiło. Czy dobrze ludzie mi powiedzieli, a ja zacząłem w to wierzyć? Zatem uformowałem konceptualny obraz samego siebie. Mentalny koncept i energia przekonania, wiary wpłynęła do tego obrazu i wzmocniła go. Każdego dnia, bez kwestionowania, rodzice, szkoły, społeczeństwo i narody również wzmacniają ten obraz i w końcu zaczyna wyglądać na konkretną, bardzo solidną rzecz. I mamy ten konkretny, wydający się posiadać substancję obraz, który nazywamy centrum naszej jaźni, punkt odniesienia czy też ego. I wszystko staje się względne w stosunku do tego punktu odniesienia czy też ego. Może słyszysz czasami opisy, że ego jest twoim problemem, że musisz się pozbyć ego, zabić je, ale to byłaby samo ego, które próbuje to zrobić.

I to się też nigdy nie wydarzy. Co potrzeba zrobić? Trzeba zbadać, zajrzeć do wnętrza i zobaczyć, czy rzeczywiście ma ono jakąkolwiek substancję? Czy może jest to tylko fikcyjna idea, którą przyjęliśmy, do której wpłynęła energia wiary i dlatego wydaje się rzeczywista? Dlatego prosimy, żebyś spojrzał na to i przekonał się sam. Spójrz na to funkcjonowanie. Małe dziecko działało spontanicznie poprzez pierwsze dwa lata swojego życia. Wszystko wydarzało się naturalnie i spontanicznie. Ale kiedy pojawiło się ego, które jest tylko ideą, jak zaczęliśmy wierzyć w to, że wiemy lepiej, to ja, który wierzy, że jest mną, jest znacznie mądrzejszy niż to spontaniczne, naturalne funkcjonowanie. Zatem zamiast spontanicznie funkcjonować, działać tak, jak robiliśmy to do tej pory poprzez pierwsze dwa lata, teraz zaczynamy odnosić rzeczy do tego ja z pamięci, ze wspomnień, do ego.

I pamiętaj, jak powiedziałem wcześniej, że wszystkie problemy, jakie kiedykolwiek będziemy mieli, to są problemy relacji. Wszystko jest względne. Wszystko jest względne, bo odnosi się do centrum. Relatywność jest dualnością. I nigdy nie możesz dojść do niedualności z dualności, dlatego że dualność jest totalną fikcją i nigdy nie miała realnego istnienia. Tak jak Budda wskazał, pustka jest formą, a forma nie jest niczym innym niż pustka. To wszystko jest mają, iluzją, wibrujący wzorzec energii, który nie ma żadnej substancji ani niezależnej natury. Czyli wszystkie nasze problemy są problemami związków, ale nie ma żadnej sytuacji do mnie. Coś się pojawia i tracimy naszą spontaniczność. I małe dziecko, które odnosi się do mnie ze swojej pamięci, myśli tak, tak, doświadczyłem tego wcześniej, to było dobre.

I nie chcemy, żeby to, co dobre, o nas odchodziło. Przywiązujemy się do nich. Zawsze próbujemy zatrzymać to, co dobre. I nie trzymać się tego, co złe. Ale każda dualistyczna manifestacja jest przechodnia. Wciąż się zmienia. Wszystko się cały czas zmienia. Zatem te dobre rzeczy nie zostają tutaj na długo. Przyjrzyj się temu. Dostajesz coś, co cię bardzo ucieszy. I za chwilę staje się to czymś przeciętnym, zwykłym, albo staje się nudne. Albo odejdzie, umrze, albo zmieni się, albo to stracisz. Nie przetrwa. Nie chcemy, żeby te rzeczy odeszły. I co wtedy robimy? Opieramy się temu. Staramy się zatrzymać je. Robimy wszystko, co tylko można, żeby je zatrzymać. A czy nie zdajesz sobie sprawę z tego, że opór jest konfliktem?

Kiedy jesteś w stanie oporu, jesteś w stanie konfliktu. I kiedy ma miejsce jakikolwiek konflikt, to jest to brak łatwości. Choroba. Straciłeś łatwość, kiedy jesteś w konflikcie. I czy choroba nie manifestuje się w tobie? Coś się pojawia i nie lubię tego. Nie chcę tego. Próbuję przywiązać się do tego, co lubię. I zatrzymać to, co lubię. Pojawia się to, czego nie lubię i odnoszę się do siebie, do swojej pamięci. Nie, nie chcę tego. Muszę się tego pozbyć. I znowu opór. I znowu konflikt. I znowu brak łatwości. Choroba. Czyli gdziekolwiek spojrzymy, zawsze jest opór i konflikt i choroba. I czy to nie w ten sposób toczyło się nasze życie?

Całe to psychologiczne cierpienie, które się ciągnie przez całe twoje życie, oparte jest o jakiś konflikt. O jakiś opór. Zatem nie chcemy tego konfliktu czy choroby. I to wszystko jest właśnie cyklem karmy. Tyle się słyszy o karmie w kręgach duchowych. A wszystko, czym ona jest, to przyczyna i skutek. Kiedy zaszczepię sprawę tego, że ja, idea mnie jest przyczyną wszystkich skutków. Tylko ja mogę być niespokojny. Tylko ja może być miło. Czy pełne pogardy do samego siebie czy oporu. Czy złe, czy nieszczęśliwe. Czy zazdrosne. Albo w depresji. Czyli ja, mnie jest przyczyną wszystkich moich problemów. To ego jest przyczyną wszystkich twoich problemów. A rezultaty to niepokój, stres, pogarda i wszystko.

To są efekty tej samej przyczyny, którą jest ja. A teraz co się wydarzy, kiedy zbadam przyczynę, ja, mnie i rozpoznam, że jest tylko fikcją. Nie ma tutaj niczego, co miałoby jakąkolwiek substancję, co mogłoby stać na własnych nogach i ma niezależną naturę. I wtedy zadam proste pytanie. Czy może być efekt bez przyczyny? Jeśli te efekty nie były związane z tą przyczyną, czy też z żadną inną przyczyną poza nią, to czy mogą one w ogóle występować? Nie musisz być zbyt bystry, żeby to odgadnąć. Jeśli nie możesz odnieść się do żadnej przyczyny, to efekty, skutki muszą odpuścić. Zniknąć. I to są fakty. I to jest dokładnie to, co się tutaj wydarzyło.

Wiele, wiele lat temu byłem pełen wszystkich tych rzeczy. Złości, oporu, strachu, zazdrości i wszystkich tych gnijących rzeczy. Ale nie ma ich tutaj dzisiaj. I nie było ich od wielu, wielu lat. I nie przydarzyło się to tylko mnie. Również inni ludzie, którzy tutaj przychodzą, powiedzą ci to samo. Psychologiczne cierpienie odpada, odpuszcza. Nie musi tutaj być. I odpuszcza tylko dlatego, że jest rozpoznane. Że ego jest całkowitą fikcją. Nigdy nie miało żadnej substancji ani niezależnej natury. I to jest przyczyna. To jest rdzeń wszystkiego. Nie musisz wszystkiego rozgryzać, żeby do tego dotrzeć. Jeśli dobierzesz się do jakiejś rzeczy, do jej korzenia, to skończysz z nią. Jeśli będziesz pociągał chwasta za gałązki czy za listki, to ciągle się będzie rozpleniać.

Ale nieważne jak ciężko pracujesz i ile zrobisz, to nigdy nie miało żadnej substancji ani niezależnej natury. Dlatego wskazujemy, żebyś myślał w tym kierunku. Czy patrzysz, widzisz w tym momencie? Czy jest skutkiem, że każdy w tym pokoju widzi? I czy słyszy? Kiedy otworzyłeś swoje oczy o poranku, czy pomyślałeś teraz, rozpocznę widzenie i pokój pojawiał się po kawałeczku, aż w końcu pojawił się cały pokój i zobaczyłeś, że jest życie również za oknem? Czy może było tak, że to wszystko było tutaj od razu? Jak tylko otworzyłeś oczy, wszystko było dostępne, mogłeś widzieć wszędzie dookoła. Możesz sobie nie zdawać sprawy z tego, jeśli się nie zastanowisz, ale to samo widzenie ma miejsce właśnie teraz.

Widzenie, które miałeś wczoraj, w zeszłym miesiącu, w zeszłym roku, widzenie nie zmieniło się. Myślimy, że się zmieniło, a zmieniła się treść, zawartość widzenia. Ona się wciąż zmienia. Inną zawartość widzenia masz w pokoju, inną na zewnątrz. Treść się zmienia. Ale samo widzenie nie zmienia się. I tak samo ze słyszeniem. Czy słyszysz teraz? Czy kiedy obudziłeś się o poranku, słyszenie już tu było? A kiedy ktoś zawołał cię w nocy, w czasie snu, może słyszenie nie było wtedy dostępne? Ale to samo słyszenie zawsze miałeś. Jego treść, zawartość zmienia się. Słyszenie i widzenie wydarza się. Zadaj sobie teraz takie pytanie. Czy moje oko mówi mi, ja widzę? I zobaczysz, że widzenie wydarza się poprzez oko.

Ale oko nie mówi, spójrz na to, Bob, to jest dobre, to jest złe, albo lepsze, albo ja nie chcę tego, a to chcę. Uświadomisz sobie, że oko nie może powiedzieć zupełnie niczego. To tylko widzenie, które się wydarza poprzez oko. Oko jest instrumentem, poprzez które widzenie się wydarza. A ono jest tłumaczone poprzez myśl, ja widzę. Wszystko, co robi myśl, też co robi umysł, to translacja, tłumaczenie tego, co się dzieje, na myśl, ja widzę. I pamiętaj, nie chodzi tylko o samo tłumaczenie, dlatego że odnosimy się do tego koncepcyjnego obrazu, ja, Bob. Te próby i wszystkie fałszywe uczucia, wszystko, co należy do jaźni, koncepcyjny obraz. Myśl teraz, że ma zdolność widzenia.

Ta oddzielna jednostka, w której istnienie uwierzyliśmy, zakłada, że ma zdolność widzenia. I tak samo za słyszeniem. Czy słyszysz teraz? Twoje ucho nie mówi, posłuchaj tego, czy posłuchaj tego, to jest dobry dźwięk, to jest lepszy dźwięk, ono nie mówi niczego. Jest tylko instrumentem, dzięki któremu słyszenie jest tłumaczone. Jest tłumaczone przez umysł, przez myśl, ja słyszę. Jest tłumaczone przez umysł na myśl, ja słyszę. I kiedy pojawia się myśl, ja słyszę, to nie jest samo słyszenie, ale jest rzekoma jednostka, czy też indywidualność, która wierzy, że ma zdolność słyszenia. Koncepcyjny obraz myśli, że słyszy, że widzi, myśli, że robi różne rzeczy. Ale zadaj sobie takie pytanie, czy myśl, ja słyszę, naprawdę słyszy?

To jest tylko translacja. Ale czy ta myśl słyszy? I wtedy uświadomisz sobie, że myśl, ja słyszę, nie może słyszeć. Zatkaj sobie uszy i zobacz, czy możesz coś usłyszeć, udowodnij to sobie. I zobaczysz, że myśl, ja słyszę, nie może słyszeć. Albo myśl, ja widzę. Zamknij oczy i zobacz, rozejrzyj się. Zobacz, ile możesz zobaczyć z myślą, ja słyszę. Czy ta myśl tak naprawdę widzi? Myśl, ja widzę, nie widzi. Myśl, ja słyszę, nie słyszy. Myśl, ja jestem świadom, czy jest moją świadomością? I zobaczysz, że myśl, ja jestem świadomy, nie może być twoją świadomością. Myśl, ja wybieram, nie może być dokonującym wyboru. Myślimy, że wybieramy nasze myśli, ale myśl nie może wybierać.

Zobaczysz, że ta wymyślona jednostka nie może zrobić zupełnie niczego. Nie ma żadnej mocy, żeby stać na własnych nogach i żeby zrobić żadną z tych rzeczy. Nie ma żadnej oddzielnej natury. Jeśli ta esencja, istota życia nie funkcjonuje w tym ciele, to ile myśli będzie miał martwy korpus? Ma oczy, ma uszy, ma struny głosowe, ma wszystkie organy, ale bez tej energii inteligencji, ożywionej energii życiowej, nie może mieć pojedynczej myśli, uczucia czy emocji. I zobacz, ta wymyślona indywidualność, której nadaliśmy tyle mocy, nie ma tak naprawdę żadnych mocy. Nie ma żadnej oddzielnej natury i nie może stać na własnych nogach. I kiedy na to spojrzysz, zobaczysz całą tą manifestację, zobaczysz, że nic nie ma oddzielnej osobnej natury.

I Buddha nas tego uczył, że nic nie ma oddzielnej natury. Nigdzie nie ma żadnego statycznego punktu w całej manifestacji. Wszystko jest przechodnie. Wciąż się zmienia. Jest spontaniczną emanacją. Spójrz na czas, na przestrzeń. Nie na tylko koncepcyjne idee. Zobacz, że nie ma niczego takiego jak czas i przestrzeń. Wszystko jest koncepcyjną emanacją. I spójrz teraz na ten moment, na teraz. Ludzie mówią, że próbują zatrzymać się w chwili obecnej, w teraz. Spróbuj opuścić chwilę obecną. I gdzie się zaczęło to teraz? Spróbuj przygwozić, że zaczyna się teraz, ale zanim skończysz wypowiadać te słowa, ten moment już minął. I znów się zaczyna. Czy ona nie zakłada, że jest spontaniczna? Wszystko, czym jest czas, to czas trwania.

A czas trwania zakłada miejsce i przestrzeń. Czy możesz wskazać na początek przestrzeni? Czy przestrzeń ma początek? Czy ma centrum? Czy ma jakikolwiek wymiar? Tak jak czas. Nie ma ani czasu trwania, ani przestrzeni. Czyli nie ma przestrzeni ani czasu. Zatem, czy może być jakakolwiek ścieżka? Zakładam, że jesteś na jakiejś ścieżce. Jaki dystans, jaką długość ma ta ścieżka? I jakie ma przeznaczenie? Kiedy mówimy, żebyś zaczął od tego, że już jesteś tym, i zawsze tym byłeś, i nie możesz być niczym innym, zamiast w to nie wierzyć, spójrz i przekonaj się sam, czy to jest prawda, czy nie. Bo nikt nigdy nie zrobi tego za ciebie.